Wyskoczyliśmy na przeciwną stronę
spływy kajakowe |Bukmacher |biuro rachunkowe
„Wyskoczyliśmy na przeciwną stronę pociągu niż legalni pasażerowie i przez nikogo nie zatrzymywani zniknęliśmy w plątaninie przełazów między barakami. Mój przewodnik prowadzi bez najmniejszego wahania, drogę zna na pamięć. Po kilku minutach przebiegamy przez jakąś szerszą uliczkę, kierując się w stronę pobliskiej bocznicy kolejowej, na której czeka załadowany pociąg towarowy.
Stojący przy jednym z wagonów mężczyzna ruszył na nasze spotkanie. Krótka wymiana zdań, po czym mój rumuński towarzysz wręczył mi pokaźną torbę z kanapkami, dając do zrozumienia, że to od Nadi, kiwnął ręką na pożegnanie i zniknął między barakami.
Nowy znajomy okazał się Chorwatem, pełnił służbę konwojenta w pociągach towarowych. Choć mówił wyłącznie po serbochorwacku, a ja po polsku, rozumieliśmy się całkiem dobrze. Ulokowani wygodnie w hamulcowej budce dotarliśmy późnym popołudniem do Zagrzebia. Milan — bo takie imię nosił Chorwat — bez trudu wyprowadził mnie z dworca i niebawem znalazłem się w naszym przedstawicielstwie. Dyżurujący pracownik powitał mnie serdecznie i umieścił na nocleg w pobliskim hotelu. Przebywał tam już porucznik Piątkowski, który przed paroma dniami przyjechał z Bukaresztu.“(4)
film |kolektory słoneczne |wykrywacze
„Wyskoczyliśmy na przeciwną stronę pociągu niż legalni pasażerowie i przez nikogo nie zatrzymywani zniknęliśmy w plątaninie przełazów między barakami. Mój przewodnik prowadzi bez najmniejszego wahania, drogę zna na pamięć. Po kilku minutach przebiegamy przez jakąś szerszą uliczkę, kierując się w stronę pobliskiej bocznicy kolejowej, na której czeka załadowany pociąg towarowy.
Stojący przy jednym z wagonów mężczyzna ruszył na nasze spotkanie. Krótka wymiana zdań, po czym mój rumuński towarzysz wręczył mi pokaźną torbę z kanapkami, dając do zrozumienia, że to od Nadi, kiwnął ręką na pożegnanie i zniknął między barakami.
Nowy znajomy okazał się Chorwatem, pełnił służbę konwojenta w pociągach towarowych. Choć mówił wyłącznie po serbochorwacku, a ja po polsku, rozumieliśmy się całkiem dobrze. Ulokowani wygodnie w hamulcowej budce dotarliśmy późnym popołudniem do Zagrzebia. Milan — bo takie imię nosił Chorwat — bez trudu wyprowadził mnie z dworca i niebawem znalazłem się w naszym przedstawicielstwie. Dyżurujący pracownik powitał mnie serdecznie i umieścił na nocleg w pobliskim hotelu. Przebywał tam już porucznik Piątkowski, który przed paroma dniami przyjechał z Bukaresztu.“(4)
film |kolektory słoneczne |wykrywacze