Panna dEspard pragnęłaby
Belamy meble dziecięce |Buty damskie |depilacja laserowa łódź
„Panna dEspard pragnęłaby zapytać tej damy, która tak wiele wiedziała od stolika telegraficznego, o pewnego zbiega, o chorego arystokratę, lecz nie miała odwagi. Bogu dzięki, nie został chyba jeszcze schwytany, być może umknął na jednej z zamorskich linij do Australji, do Południowej Ameryki.
— Czy panna Ellingsen chciałaby przyjść dziś wieczór do kawalerskiej izdebki zwierzchnika wydziału
— Tak, dziękuję. Czy i Bertelsen tam przyjdzie
— Bertelsen — tak, — owszem, mieli zatelefonować po niego.
Panna dEspard przyszła po nią wieczorem i obie pojechały do izdebki. Ale nic, radości stąd żadnej nie miała, starzy koledzy, którzy się tu zebrali, zbyt byli tymi samymi, co wprzódy, a panna dEspard zmieniła się. Dobry Boże, i czy to mogło być dla niej zajmujące usłyszeć, jak się rozwijał interes, lub że sam zarządzający zalecał się do nowej maszynistki !
— Czy zna ona język francuski — zapytała panna dEspard.
— Francuski a francuski to dwie różne rzeczy. To nie to, co kiedy pani ruszy z kopyta, ale...
Owszem, panna cTEspard uśmiechnęła się, lecz w istocie rzeczy było jej to obojętne.
—Przyjęto ją na zasadzie fotografji, — rzekł jeden z panów.
I to było obojętne.
—Otrzymała już podwyższoną pensję. Obojętne, obojętne. Panna dEspard miała co“(15)
łyżwy hokejowe |samochody |biuro rachunkowe
„Panna dEspard pragnęłaby zapytać tej damy, która tak wiele wiedziała od stolika telegraficznego, o pewnego zbiega, o chorego arystokratę, lecz nie miała odwagi. Bogu dzięki, nie został chyba jeszcze schwytany, być może umknął na jednej z zamorskich linij do Australji, do Południowej Ameryki.
— Czy panna Ellingsen chciałaby przyjść dziś wieczór do kawalerskiej izdebki zwierzchnika wydziału
— Tak, dziękuję. Czy i Bertelsen tam przyjdzie
— Bertelsen — tak, — owszem, mieli zatelefonować po niego.
Panna dEspard przyszła po nią wieczorem i obie pojechały do izdebki. Ale nic, radości stąd żadnej nie miała, starzy koledzy, którzy się tu zebrali, zbyt byli tymi samymi, co wprzódy, a panna dEspard zmieniła się. Dobry Boże, i czy to mogło być dla niej zajmujące usłyszeć, jak się rozwijał interes, lub że sam zarządzający zalecał się do nowej maszynistki !
— Czy zna ona język francuski — zapytała panna dEspard.
— Francuski a francuski to dwie różne rzeczy. To nie to, co kiedy pani ruszy z kopyta, ale...
Owszem, panna cTEspard uśmiechnęła się, lecz w istocie rzeczy było jej to obojętne.
—Przyjęto ją na zasadzie fotografji, — rzekł jeden z panów.
I to było obojętne.
—Otrzymała już podwyższoną pensję. Obojętne, obojętne. Panna dEspard miała co“(15)
<<<< Aliści już na pierwszy
| - Dobry Boże czego >>>>
łyżwy hokejowe |samochody |biuro rachunkowe