- Słuchaj - szepnął ranny
spływy kajakowe |Psychoterapia Szczecin |Katalog Stron Internetowych
„— Słuchaj — szepnął ranny. — W kieszeni mam woreczek. Wyjmij. Byłoby głupio zostawiać im taki skarb...
Spełnił polecenie.
— Co z tym począć
— Zabierz dla siebie, przyda się. Zabierz... mnie już...
Nie otrzymał odpowiedzi. Poczuł pod palca
mi ciało rannego dziwnie zwiotczałe i ogarnął go strach.
—Tess! — zawołał półgłosem.
W półmroku dostrzegł, jak głowa opadła w bok, a długie włosy rozsypały się po policzku. Dotknął dłonią piersi nie poruszały się. Przytknął ucho do ust nie wyczuł oddechu.
„Zabili" — pomyślał z rozpaczą w sercu i nagle ogarnęła go wściekłość. Zapragnął, aby tamci ruszyli do ataku. Lecz droga nadal była pusta i cicha.
—Tess — szepnął. — To przeklęte Custer City! Nie opuszczę cię...
Wepchnął woreczek do kieszeni, oparł się plecami o ścianę jakiegoś budynku i czekał. Niedługo, bo nagle dobiegł go głos z przeciwnej strony ulicy.
— Ej, ty! Słyszysz Nie odezwał się.
—Na pewno słyszysz — stwierdził ten sam glos — nie udawaj niemowy! Nie mamy do ciebie pretensji. Zostaw go i odejdź, a nie ruszaj niczego. Dajemy ci wolną drogę.
Nawet nie drgnął, tylko mocniej ścisnął winchester w garści.
— Masz minutę czasu. Uciekaj!
„Niech się tylko pokażą" — pomyślał z zawziętością.
Ale nie ukazali się. Minęła chyba minuta, może więcej, może mniej, gdy znowu odezwała się palna broń, a Karol usłyszał wyraźnie świst kuli. Teraz spostrzegł, że blask księżyca sięga już jego stóp, że musieli go widzieć. Przytulił się do chropowatej ściany, ale niewiele to poprawiło sytuację.“(11)
wykrywacze |PageRank - DVKO |Festiwal Dziecięcy
„— Słuchaj — szepnął ranny. — W kieszeni mam woreczek. Wyjmij. Byłoby głupio zostawiać im taki skarb...
Spełnił polecenie.
— Co z tym począć
— Zabierz dla siebie, przyda się. Zabierz... mnie już...
Nie otrzymał odpowiedzi. Poczuł pod palca
mi ciało rannego dziwnie zwiotczałe i ogarnął go strach.
—Tess! — zawołał półgłosem.
W półmroku dostrzegł, jak głowa opadła w bok, a długie włosy rozsypały się po policzku. Dotknął dłonią piersi nie poruszały się. Przytknął ucho do ust nie wyczuł oddechu.
„Zabili" — pomyślał z rozpaczą w sercu i nagle ogarnęła go wściekłość. Zapragnął, aby tamci ruszyli do ataku. Lecz droga nadal była pusta i cicha.
—Tess — szepnął. — To przeklęte Custer City! Nie opuszczę cię...
Wepchnął woreczek do kieszeni, oparł się plecami o ścianę jakiegoś budynku i czekał. Niedługo, bo nagle dobiegł go głos z przeciwnej strony ulicy.
— Ej, ty! Słyszysz Nie odezwał się.
—Na pewno słyszysz — stwierdził ten sam glos — nie udawaj niemowy! Nie mamy do ciebie pretensji. Zostaw go i odejdź, a nie ruszaj niczego. Dajemy ci wolną drogę.
Nawet nie drgnął, tylko mocniej ścisnął winchester w garści.
— Masz minutę czasu. Uciekaj!
„Niech się tylko pokażą" — pomyślał z zawziętością.
Ale nie ukazali się. Minęła chyba minuta, może więcej, może mniej, gdy znowu odezwała się palna broń, a Karol usłyszał wyraźnie świst kuli. Teraz spostrzegł, że blask księżyca sięga już jego stóp, że musieli go widzieć. Przytulił się do chropowatej ściany, ale niewiele to poprawiło sytuację.“(11)
wykrywacze |PageRank - DVKO |Festiwal Dziecięcy